Przyjaciele na zawsze
„Mia i biały lew”
to opowieść o przyjaźni, która przetrwa najtrudniejsze chwile,
której przede wszystkim nikt nie jest w stanie powstrzymać.
Dziesięcioletnia
Mia wraz z rodzicami i starszym bratem przeprowadza się na
afrykańską farmę do RPA z Londynu. Dziewczynka nie potrafi
odnaleźć się w nowym miejscu, czuje się samotna. Swoje życie,
przyjaciół pozostawiła w stolicy Wielkiej Brytanii. Nie jest
zadowolona z przeprowadzki i podkreśla to swoim zachowaniem oraz
opryskliwymi odpowiedziami. Życie jej zmienia się jednak, kiedy to
w ich domu pojawia się małe, białe lwiątko o imieniu Charlie.
Pomiędzy dziewczynką a lwiątkiem zawiązuje się niezwykła więź,
coś na kształt prawdziwej przyjaźni. Mia ufa zwierzęciu
bezgranicznie, nie boi się wchodzić do jego zagrody, bawić się z
nim. Kiedy jednak lew dorasta rodzice mają coraz większe obawy o
zdrowie i życie córki i próbują ich rozdzielić. Jednak
dziewczyna za wszelką cenę chce uratować swojego przyjaciela…
Ważną rolę w
książce pełni również Mick, brat Mii. Nie wiadomo na co
dokładnie choruje brat głównej bohaterki – ma tiki nerwowe,
często śnią mu się koszmary. Cały czas wierzy on, że musi
spełnić się opowiadana przez mamę legenda, która tak naprawdę
nijak ma się do opowieści związanej z nim. To Mia jest
przyjaciółką lwa, a nie on… Wątek ten niestety nie jest w
sposób jasny i klarowny przedstawiony. Można jednak powiązać go z
opowiadaną legendą, którą w końcu wypełni główna bohaterka...
Wątek ów jest moim zdaniem bardzo naciągany, wiele w ten sposób
czytelnik może sobie dopowiedzieć, domyślić się. Nie wiadomo
również czy wypełniona legenda wpłynęła na wcześniej
przedstawione lęki Micka.
Książka podzielona
jest na pięć części. Mię poznajemy jako dziesięciolatkę. W
końcowej części utworu dziewczyna ma trzynaście lat. Czytając tę
powieść nie możemy się oderwać – przynajmniej ja tak miałam.
Z każdą kolejną stroną utożsamiałam się coraz intensywniej z
główną bohaterką. Tak, jak Mia, walczę o ważne osoby w moim
życiu do ostatniego tchu. Jesteśmy podobne do siebie nawet z
charakteru, obie tak szybko nie dajemy za wygraną, stawiając często
swoje życie na jedną kartę... Przedstawione przygody tak mnie
wciągnęły, że książkę przeczytałam w zaledwie dwie godziny.
Przy lekturze nie zabraknie emocji czy nawet łez, gwarantuję Wam
to.
"Mia i biały
lew. Nierozłączni przyjaciele" to utwór napisany przez grupę
autorów na podstawie filmu, który miał swoją premierę w lutym
tego roku. Reżyserem był Gilles de Maistre. Produkcja filmowa
została przyjęta na całym świecie bardzo dobrze, zbierając dużo
pozytywnych recenzji. Powieść czyta się jak filmowy scenariusz a
całości dopełniają wspaniałe zdjęcia, które przenoszą
czytelników do Republiki Południowej Afryki.
Książka z
pewnością skierowana jest do młodszych odbiorców i ich rodziców.
Z kart książek można dowiedzieć się, że warto mieć prawdziwego
przyjaciela, o którego warto walczyć. Zarówno książka, jak i
film uświadamiają młodym widzą, jak ważna w dzisiejszym świecie
jest ochrona dzikich zwierząt żyjących na wolności. Mało kto
wie, że populacja lwów spadła do bardzo niskiego poziomu, i że
niedługo te zwierzęta będzie można oglądać tylko na zdjęciach,
czy w filmach. Jest to też dobry punkt wyjścia do rozmowy na temat,
jakie miejsce w przyrodzie zajmuje człowiek i jaki ma wpływ na
otaczającą go przyrodę.
Tytuł: "Mia i
biały lew. Nierozłączni przyjaciele"
Autor: praca
zbiorowa
Wydawnictwo: Media
Rodzina
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 189
Gatunek: powieść
familijna

