Recenzja książki „Dżozef” Jakuba Małeckiego
Po książkę Jakuba Małeckiego sięgnęłam ze zwykłej ludzkiej ciekowości. Podczas pandemii (która niewiadomo, czy już się skończyła czy zaczęła się kolejna fala) przeczytałam bardzo ciekawy wywiad właśnie z tym autorem, zaciekawiły mnie również jego powieści. Długo nie czekając wybrałam pierwszą lepszą, padło na „Dżozefa”. Wyboru nie pożałowałam, oj nie! Książka wciągnęła mnie, może nie od samego początku, który wydawał mi się zwykły, banalny… Jednak przejdźmy od fabuły, o czym jest ta książka? Osiedlowy dresiarz, Grzesiu Bednar, trafia do szpitala ze złamanym nosem – nic nadzwyczajnego można by powiedzieć, po bójce muszą paść jakieś straty… Cóż, zdarza się. Został przydzielony do sali z biznesmenem zwanym Kurzem, grymaśnym Marudą oraz wielbicielem prozy Conrada Stanisławem Baryłczakiem. W powieści nazywany jako ten Czwarty. W gorączce, która nachodzi go dość często zamienia się w tytułowego Dżozefa. Zaczyna kreować rzeczywistość, a zarazem snuje opowieść o swoim przeklętym życiu....