Posty

Wyświetlam posty z etykietą literatura

Recenzja książki Małgorzaty Rogali „Kopia doskonała”

Obraz
  Wiele dobrych słów słyszałam o piórze Małgorzaty Rogali, ale opinie opiniami… Wszystko lubię sprawdzić na „własnej skórze”. W tym przypadku nie zawiodłam się, o dziwo! Czytając biografię Rogali znalazłam informacje, że lubi muzykę jazzową oraz język francuski. Co to ma wspólnego z przeczytaną przeze mnie lekturą? Już tłumaczę. Dominika Wójtowicz, która pracuje w lokalnym muzeum jako konserwator, godzi się na propozycję pracy (dość dziwną). Co ciekawe jest to propozycja od przypadkowo spotkanego mężczyzny. Dominika posiada wielki talent malarski. Jej zadaniem miało być stworzenie kopi znanego obrazu na prośbę ekscentrycznego kolekcjonera. Praca dla dziewczyny to jak manna z nieba. Dla kogoś kto wiecznie dorabia do utrzymania, propozycja otrzymania dużych pieniędzy za kopię obrazu nie jest dziwne, tym bardziej dla zamożnego kolekcjonera. Dodatkowy plusem, miał być wyjazd do Francji. Niestety nie może być tak pięknie… Dziewczyna została wplątana w kradzież znanych dzieł sztuki i t...

Recenzja „Przez” Zośki Papużanki

Obraz
 Lektura „Przez” Zośki Papużanki, polskiej pisarki i nauczycielki języka polskiego, to moje drugie spotkanie z jej prozą. Relatywnie niedawno czytałem jej zbiór opowiadań „Świat dla ciebie zrobiłem”. Autorka, moim zdaniem, zdecydowanie sprawdziła się w krótkiej prozie. Powszechnie wiadomo, iż napisać soczyste, ale też i wciągające opowiadanie jest bardzo trudno, a jej się to udało. Jakie wrażenie pozostawiła po sobie „Przez”? Przekonajmy się... On wprowadza się do zwykłego mieszkania w zwykłym bloku. W oknie ustawia aparat fotograficzny i zaczyna obserwację Jej. Mieszka w bloku naprzeciwko. Kilka lat temu łączyło ich wiele, sporo też dzieliło. Teraz, jako narrator utworu, snuje opowieść o trudnej przeszłości i miałkiej teraźniejszości. Co z tego wyniknie? „Kiedy był już w połowie butelki, przypomniał sobie, że po czerwonym winie ma zgagę. Zawsze. Może tym razem nie, ten jeden raz nie. Wypił do końca, czytając na głos podręcznik ekonomii. Tym razem nie będę miał zgagi, powiedział, w...

Hymn o małym życiu

Obraz
Wybór mojej pierwszej recenzji na bloga był dość przypadkowy. Myślałem o innym tytule (pojawi się on jako moja druga recenzja), ale gdy tylko dowiedziałem się, że SQN (wydawca książek Jakuba Małeckiego) wydaje edycję specjalną tej książki (z autografem, w twardej oprawie), to nie zawahałem się ani chwili, i od razu ją zamówiłem, mimo iż nie jestem kolekcjonerem autografów. Oto krótka historia wyboru tej książki. „Nikt nie idzie” to moje drugie, po „Rdzy”, spotkanie z prozą Jakuba Małeckiego. I o ile „Rdza” była dla mnie sporym rozczarowaniem, to najnowsza książka autora była całkiem miłym wypełniaczem czasu. Bo na wstępie muszę zaznaczyć, że „Nikt nie idzie” mnie nie zachwyciło i nie nie fascynuje mnie aż tak, jak większość czytelników, twórczość tego autora, ale było to ciekawe doświadczenie, o którym teraz napiszę kilka słów. Wypadałoby zacząć od krótkiego zarysowania fabuły, ale w tym wypadku nie jest to takie proste. Bo o czym tak naprawdę jest „Nikt nie idzie”? Czytając tę ksi...
Blogowy rozkład jazdy na najbliższy tydzień:  - wtorek, 9 kwietnia – premierowa recenzja – Kristin Hannah - „Słowik” (2016, Świat Książki) [Ewa] - piątek,  12 kwietnia – Jakub Małecki „Nikt nie idzie” (2018, SQN) [Piotrek] Serdecznie zapraszamy do śledzenia naszych poczynań.