Recenzja książki „Stacja Tokio Ueno” Yu Miri
Na początku września powróciłem na stary, dobry szlak z kolejną powieścią z Serii z Żurawiem Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego - „Stacja Tokio Ueno” Yu Miri. Jak już chyba wiecie, bardzo szanuję czytelniczo tę serię wydawniczą, gdyż to już czwarta książka z tejże, którą recenzuję i po raz kolejny się nie rozczarowałem. O ile jednak nie poczułem podczas lektury aż takiego zadowolenia, jak podczas czytania „Dziewczyny z konbini” Sayaki Muraty, to powieść Yu Miri na pewno nikogo nie rozczaruje. Akcję utworu śledzimy oczami Kazu, który odtwarza nam swoje życie, sam będąc już martwym. Przechodzimy więc od czasu jego narodzenia (tego samego dnia, co cesarz Naruhito), przez pełne trudów życie jako robotnik, który przyjeżdża z prowincji do Tokio, by jako budowlaniec pracować przy budowie obiektów sportowych na Igrzyska Olimpijskie w 1964 roku. Momentem kulminacyjnym jego życia jest tsunami, które w 2011 roku zniszczyło elektrownię atomową w Fukushimie. Wtedy to Kazu porzuca wszelki...