Posty

Wyświetlam posty z etykietą blog

Recenzja książki „Stacja Tokio Ueno” Yu Miri

Obraz
 Na początku września powróciłem na stary, dobry szlak z kolejną powieścią z Serii z Żurawiem Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego - „Stacja Tokio Ueno” Yu Miri. Jak już chyba wiecie, bardzo szanuję czytelniczo tę serię wydawniczą, gdyż to już czwarta książka z tejże, którą recenzuję i po raz kolejny się nie rozczarowałem. O ile jednak nie poczułem podczas lektury aż takiego zadowolenia, jak podczas czytania „Dziewczyny z konbini” Sayaki Muraty, to powieść Yu Miri na pewno nikogo nie rozczaruje. Akcję utworu śledzimy oczami Kazu, który odtwarza nam swoje życie, sam będąc już martwym. Przechodzimy więc od czasu jego narodzenia (tego samego dnia, co cesarz Naruhito), przez pełne trudów życie jako robotnik, który przyjeżdża z prowincji do Tokio, by jako budowlaniec pracować przy budowie obiektów sportowych na Igrzyska Olimpijskie w 1964 roku. Momentem kulminacyjnym jego życia jest tsunami, które w 2011 roku zniszczyło elektrownię atomową w Fukushimie. Wtedy to Kazu porzuca wszelki...

Recenzja „Przez” Zośki Papużanki

Obraz
 Lektura „Przez” Zośki Papużanki, polskiej pisarki i nauczycielki języka polskiego, to moje drugie spotkanie z jej prozą. Relatywnie niedawno czytałem jej zbiór opowiadań „Świat dla ciebie zrobiłem”. Autorka, moim zdaniem, zdecydowanie sprawdziła się w krótkiej prozie. Powszechnie wiadomo, iż napisać soczyste, ale też i wciągające opowiadanie jest bardzo trudno, a jej się to udało. Jakie wrażenie pozostawiła po sobie „Przez”? Przekonajmy się... On wprowadza się do zwykłego mieszkania w zwykłym bloku. W oknie ustawia aparat fotograficzny i zaczyna obserwację Jej. Mieszka w bloku naprzeciwko. Kilka lat temu łączyło ich wiele, sporo też dzieliło. Teraz, jako narrator utworu, snuje opowieść o trudnej przeszłości i miałkiej teraźniejszości. Co z tego wyniknie? „Kiedy był już w połowie butelki, przypomniał sobie, że po czerwonym winie ma zgagę. Zawsze. Może tym razem nie, ten jeden raz nie. Wypił do końca, czytając na głos podręcznik ekonomii. Tym razem nie będę miał zgagi, powiedział, w...

„W małym-wielkim świecie konbini”

Obraz
„Dziewczyna z konbini” to moje pierwsze spotkanie z Serią z Żurawiem (powieści o Dalekim Wschodzie), jak i w ogóle z Wydawnictwem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Tej książki jest ostatnio pełno wszędzie, więc sam postanowiłem przekonać się o co w niej chodzi. Było to zupełnie miłe spotkanie. Keiko Furukura to niczym niewyróżniająca się mieszkanka stolicy Japonii. Od kilkunastu lat pracuje w jednym z sieciowych konbini, niewielkim sklepie w dzielnicy biznesowej sprzedającym głównie artykuły spożywcze. Niby wszystko w porządku, ale czy na pewno? Jest bezdzietną singielką, od lat pracującą dorywczo(!) w zwykłym sklepie, bez żadnych aspiracji czy chęci awansu. Swój czasu poza konbini spędza na okazyjnych spotkaniach ze znajomymi oraz siostrą i przebywaniem w mieszkaniu o mikroskopijnym rozmiarze. Jej życie może wyglądać na bardzo nudne. I cóż, właściwie tak jest. Ale to wszystko tylko pozory, gdyż Keiko nie jest zwykłą kobietą. Co więcej, bardzo by chciała taką być. Chciałby wtopić się w...

Wielki bestseller sięgnął bruku… - „A ja żem jej powiedziała”

Obraz
Tak jak wcześniej pisałam nie lubię czytać książek, którymi wszyscy się zachwycają. Zrobiłam jednak wyjątek od reguły – kiedy dostałam w prezencie debiutancką książkę Katarzyny Nosowskiej, którą notabene uwielbiam jako wokalistkę zespołu Hey i świetną tekściarkę, od razu postanowiłam przeczytać. Ciekawość, co jedna z Twoich ulubionych wokalistek mogła napisać zwyczajnie wygrała! Niestety, jej tekściki znajdujące się w tej książce, których nie mogę nazwać nawet felietonami są przeciętne i aż rażą czytelnika swoją banalnością. Autorka często powtarza swoje myśli czy przedstawia rzeczywistość jakby nikt nie widział, co dzieję się wokół niego, kreując się na prorokinię naszych czasów, wyważając drzwi, które już od dawna są otwarte. Język jest prosty, momentami  moim zdaniem aż irytujący czytelnika swą banalnością. Nosowska zwraca się do czytelnika jak do dobrego kolegi ze szkolnej ławki czy przyjaciela, któremu chce przedstawić swój punkt widzenia na świat. Poruszane kwestie, taki...

Hymn o małym życiu

Obraz
Wybór mojej pierwszej recenzji na bloga był dość przypadkowy. Myślałem o innym tytule (pojawi się on jako moja druga recenzja), ale gdy tylko dowiedziałem się, że SQN (wydawca książek Jakuba Małeckiego) wydaje edycję specjalną tej książki (z autografem, w twardej oprawie), to nie zawahałem się ani chwili, i od razu ją zamówiłem, mimo iż nie jestem kolekcjonerem autografów. Oto krótka historia wyboru tej książki. „Nikt nie idzie” to moje drugie, po „Rdzy”, spotkanie z prozą Jakuba Małeckiego. I o ile „Rdza” była dla mnie sporym rozczarowaniem, to najnowsza książka autora była całkiem miłym wypełniaczem czasu. Bo na wstępie muszę zaznaczyć, że „Nikt nie idzie” mnie nie zachwyciło i nie nie fascynuje mnie aż tak, jak większość czytelników, twórczość tego autora, ale było to ciekawe doświadczenie, o którym teraz napiszę kilka słów. Wypadałoby zacząć od krótkiego zarysowania fabuły, ale w tym wypadku nie jest to takie proste. Bo o czym tak naprawdę jest „Nikt nie idzie”? Czytając tę ksi...
Blogowy rozkład jazdy na najbliższy tydzień:  - wtorek, 9 kwietnia – premierowa recenzja – Kristin Hannah - „Słowik” (2016, Świat Książki) [Ewa] - piątek,  12 kwietnia – Jakub Małecki „Nikt nie idzie” (2018, SQN) [Piotrek] Serdecznie zapraszamy do śledzenia naszych poczynań.
Za Zagubionymi w Krainie Książek stoją dwie osoby: - Ewa – studentka ostatniego roku Filologii polskiej, specjalizacja informacja naukowa i bibliotekoznawstwo. Z zawodu i zamiłowania bibliotekarka. Lubi literaturę obyczajową, w której poruszane są problemy z codziennego, zwykłego życia. Nie ma ulubionego autora, lecz sięga chętnie po książki Jodi Picoult, Magdaleny Witkiewicz czy Nicholasa Sparksa. Nie ma też jednej ulubionej książki (bo czy matka ma swoje ulubione dziecko?), ale obecnie zafascynowana jest „Słowikiem” Kristin Hannah i „Cudownym chłopakiem” R. J. Palacio. Z dzieciństwa najmilej wspomina lekturę „Akademii Pana Kleksa” Jana Brzechwy, którą zaczytywała się już od momentu, gdy tylko poznała wszystkie literki alfabetu. Czym jest dla niej czytanie? „Czytanie książek to przejście do innego świata, przeżywanie przygód razem z bohaterem, z którym niekiedy się utożsamiam. Dzięki czytaniu mogę oderwać się od rzeczywistości i choć na chwilę zapomnieć o troskach czy problemach,...