Czy „Fanfik” nie jest fanfikiem?



Nadszedł czerwiec, czyli dla uczniów koniec roku szkolnego, dla studentów sesja-depresja, a dla innych zwyczajny miesiąc. Aczkolwiek teraz nie kojarzymy czerwca tylko z tymi wydarzeniami, gdy jest to też Miesiąc Dumy LGBT. Ustanowiony dla upamiętnienia zamieszek w Stonewall w Nowym Jorku w 1969 roku, ma przypominać i uświadamiać o wielkim wpływie społeczności LGBT na życie ludzkości. Więc ja, celebrując to wspaniałe miesięczne święto pełne miłości i tolerancji, postanowiłem przeczytać (i zrecenzować) książkę z wątkiem LGBT. Wybór padł na pozycję, które krążyła w orbicie moich zainteresowań od dawien dawna, mianowicie na „Fanfika” Natalii Osińskiej. Dlaczego odczuwam lekkie rozczarowanie lekturą? Czytajcie dalej...


Tośka na pozór wydaje się zupełnie zwykłą dziewczyną. Chodzi do szkoły, nosi sukienki, maluje się, mieszka z ojcem, spotyka się z chłopakami, ma przyjaciółki. Jednak nie wszystko jest takie proste. By Tośka mogła czuć się szczęśliwa musi brać kapsułki. W innym wypadku jej życie staje się jeszcze bardziej szare i ponure, niż jest normalnie. Bo cóż, Tośka wcale nie jest taką pospolitą dziewczyną. Dnie spędza na pisaniu fanfików, oglądaniu musicali i wyśpiewywaniu co lepszych kawałków z tychże (koniecznie z całą choreografią) i rozmyślaniu. Lecz pewnego dnia na szkolnym korytarzu zaczepia ją chłopak, nowy w szkole, z prośbą o wskazanie drogi do sekretariatu. Od tego momentu zawiązuje się między nimi uczucie, które nie będzie zwykłą przyjaźnią.
Wszystko zmienia się pewnego dnia, gdy Tośka podsłuchuje kłótnię (a może tylko głośniejszą wymianę zdań?) pomiędzy jej ojcem a ciotką Idalią. Pada w niej imię „Daniel”. Na początku Tośka niezbyt pamięta, kim jest Daniel. Jej bratem? Przyjacielem z dzieciństwa? Świat staje na głowie, gdy okazuje się, że Daniel to ona...


„Serce zabiło jej mocniej, gdy zobaczyła, z jakim wdziękiem chłopak w lustrze naśladuje każdy jej ruch. Odczuwała jakąś dziwną euforię, jakby się się właśnie zakochała. Nagle wszystko było na swoim miejscu. Nagle wszystko było takie, jak być powinno”


„Fanfik” jest bardzo niecodzienną młodzieżówką, wymykającą się wszystkim schematom. Bo jakże to, główną bohaterką albo raczej bohaterem, jest osoba transseksualna? I to jeszcze taka książka w Polsce? Co tu się wyprawia? Ale dosyć już tych żartów. Bardzo się cieszę, że Osińska odeszła od utartych ścieżek powieści młodzieżowej i zdecydowała się na chyba całkowicie do tej pory nie zaadaptowany na ten gatunek literatury temat. Wniosło to świeżość i obaliło stereotypy o tym gatunku.
W utworze mamy całą galerię nietuzinkowych postaci. Główna bohaterka, Tośka, zmaga się z wyobcowaniem i niedopasowaniem do świata. Marzy o wyjeździe do Londynu na spektakl Wicked, jednak nie za bardzo chce jej się uczyć, by osiągnąć ten cel. Znaczy się, uczy się sporo, ale gdy dochodzi do sprawdzianu, wiedza ulatuje z jej głowy w tajemniczych okolicznościach. Na co dzień zatapia się w musicalowym świecie i buja w fandomowych obłokach, rozmyślając o tym, których bohaterów można spairingować w kolejnym fanfiku. Moją ulubioną postacią jest Leon – tajemniczy, przystojny chłopak, który przyjechał do Poznania z bagażem doświadczeń. Nie wiemy o nim za dużo, poza tym, że uciekł z domu i teraz musi sam sobie dać radę w wielkim mieście. Jest też jeszcze wtrącająca się we wszystko ciotka Idalia, właścicielka salonu piękności i Marcin, ojciec Tośki, właściciel firmy remontowej, któremu trudno jest ogarnąć rzeczywistość, w której się znalazł po śmierci żony.
Jak widzicie w powieściowym świecie sporo się dzieje. Zagłębiamy się w realia tylko na pozór zwyczajne. Mimo, iż narrator jest w trzeciej osobie, to najczęściej przedstawiana jest nam historia Tośka, a nie jest ona łatwa. Przeżywamy razem z nim wszelkie wzloty i upadki. Brniemy przez ten szalony, dziki świat, w którym czyha wiele niebezpieczeństw, o których ten na początku zupełnie nie wie. To Leon stara się go uświadomić, że dla ludzi takich jak on, w życiu nie jest łatwo. To wspaniałe, że Osińska w swojej powieści poruszyła tak trudny temat i chce go przybliżyć nastolatkom. Pokazuje, że brak identyfikacji ze swoją płcią biologiczną jest niczym życie w klatce, które potrafi bardzo przytłoczyć i utrudnia normalną egzystencję. Uświadamia też, że tacy ludzie są wśród nas, gdzieś bardzo blisko, i nie są to tylko ich wymysły albo wpływ szalonego rozwoju świata.

Książka ta jest bez wątpienia owocem dzisiejszych czasów. Mamy tu mnóstwo odniesień do popkultury – główny bohater jest królem fanfików (jak został obwołany w internecie przez fanów), pojawia się mnóstwo terminów z nimi związanych, więc teraz będziecie bardzo na czasie, jeśli do tej pory ta forma twórczości była Wam całkowicie obca. Poza tym mamy oczywiście musicale, które stają się bardzo modne i popularne. Pojawiają się tu też tematy związane z literaturą czy muzyką, więc na pewno nudzić się nie będziecie.

Jednak nie może być aż tak tęczowo, bo w utworze znalazło się naprawdę sporo mankamentów. Poruszenie tematu transseksualizmu jest nowatorskie, ale mam wrażenie, że autorka tak naprawdę tylko lekko go muska, nie zagłębiając się za bardzo w problemy z tym związane. Brakuje mi zgłębienia psychologicznego postaci i też bardziej prozaicznych spraw związanych z niedopasowaniem do płci biologicznej. Nie ma też jakiegoś jasnego określonego celu w przyszłości, co się z Tośkiem stanie – czy przejdzie operację płci? Czy może wystarczy to, co jest teraz? Nie ma tego jądra problemu, wszystko jest takie powierzchowne.
Przy moich wielkich staraniach nie lubię postaci Tośka. Jest on wiecznie zły, na wszystko i na wszystkich. Nie rozumiem tego i nie jest też to jasno wytłumaczone w książce, dlaczego ta postać jest notorycznie przepełniona gniewem. Cokolwiek ojciec by zrobił lub nie zrobił, powiedział lub nie powiedział, to Tosiek jest rozgniewany na niego. Zawsze! Nie mówiąc już o tym, że dla głównego bohatera ogromnym problemem jest zrobienie czegokolwiek w domu, bo od razu czuje się uciskany przez ciotkę i ojca. Problemem tysiąclecia jest nawet wyciągnięcie umytych naczyń ze zmywarki i włożenie ich do półek. Czy jest to aż czasochłonne? Nie wydaje mi się, żeby dzisiejsza młodzież miała aż takie problemy...
Ostatnią kwestią niesamowicie naciąganą jest niemalże bezproblemowe zaakceptowanie transseksualnego dziecka w szkole. W polskiej szkole! Na początku wszyscy się dziwią, trudno im to ogarnąć, ale po kilku dniach wszystko jest już niemal normalnie. To już całkowicie mnie wytrąciło z równowagi. Wiem, jak wygląda współczesna szkoła i jak trudno takim osobom jest wpasować się w tę społeczność. Nie jestem do tego przekonany, dlatego mam odczucia, że „Fanfik” przypomina bardziej fanfik niż zwyczajną powieść dla młodzieży.

Wystarczy tych narzekań. Cała historia, pomimo tych wszystkich minusów, podobała mi się. Łatwo się przez nią przepływa i chce się wiedzieć, co będzie dalej, jak historia Tośka i Leona zostanie rozwinięta w kolejnych częściach. Dlatego z wielką chęcią sięgnę po „Slasha” w najbliższym czasie. A Wam z całą pewnością „Fanfika” polecam, zwłaszcza teraz, w czasie Miesiąca Dumy, by być jeszcze bliżej tej społeczności. Podsuwajcie tę powieść swoim dzieciom, młodszym braciom i siostrom w nastoletnim wieku, bo będzie to dla nich ciekawe przeżycie i może dzięki niej jeszcze bardziej otworzą się na świat.



Tytuł: Fanfik
Autor: Natalia Osińska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Krytyki Politycznej
Rok wydania: 2016
Tłumacz: -
Ilość stron: 376
Gatunek: Powieść młodzieżowa
Dodatkowe informacje: Książka jest pierwszą częścią cyklu „Fanfik”.

Popularne posty z tego bloga

Recenzja książki Andrzeja Maleszki „Magiczne drzewo. Czerwone krzesło”

Recenzja książki M. Witkiewicz „Banda z Burej. Tajemnica piwnicy w bibliotece”

Recenzja książki „Sztormowe ptaki” Einara Karasona