Wino, Prowansja i morderstwa
Książki M. L. Longworth rzuciły mi się w oczy już jakiś czas temu, ale jakoś jeszcze do niedawna nie sięgnąłem po nie. Teraz, dzięki Wydawnictwu Smak Słowa, miałem możliwość przeczytania najnowszej części przygód Verlaque'a i Bonnet jeszcze przed premierą. Jak wypadło pierwsze spotkanie z tym duetem? O tym poniżej...
Najpierw poznajmy zarys fabuły. Na południu Francji pojawia się mistral, suchy i zimny wiatr, a wraz z nim w Aix-en-Provence zaczynają dziać się niepokojące wydarzenia. W winnicy Oliviera Bonnarda, jednej z największych w okolicy, dochodzi do kradzieży kilkunastu butelek wina. Jednakże łupem złodziejów padają nie tylko te najstarsze i najcenniejsze butelki z trunkiem, ale również całkiem nowe. Wszystko wydaje się być bardzo przypadkowe, a cień podejrzenia pada na najbliższą rodzinę Bonnarda oraz jego pracowników. W Pałacu Sprawiedliwości zjawia się Gilles d'Arras. Zgłasza on policjantom zaginięcie swojej żony, Pauline. Do tej pory madame d'Arras była samodzielną i pewną siebie starszą kobietą, ale mąż zaobserwował u niej ostatnio początkowe objawy choroby Alzheimera, a Pauline uparcie odmawiała badań. Czy zaginięcie ma coś wspólnego z jej chorobą?
Wreszcie w swoim mieszkaniu zostaje zgwałcona i prawie uduszona młoda pracownica miejscowego banku, Suzanne Montmory. Cudem udało jej się przeżyć, lecz teraz leży w szpitalu w ciężkim stanie. Policja, obawiając się, że napastnik może spróbować pozbyć się swojej ofiary, wystawia straż przed jej pokojem w szpitalu. Czy to przypadek, że wszystkie te wydarzenia dzieją się w tym samym czasie? A może należy zadać sobie pytanie, czy cokolwiek może je łączyć?
„Morderstwo w winnicy” przypomina mi trochę klasyczne powieści kryminalne Agathy Christie. Takie w starym stylu, z nutką retro, mimo iż akcja dzieje się w XXI wieku. Już same tytuły książek z serii („Śmierć w Chateau Bremont”, „Morderstwo przy Rue Dumas”, „Morderstwo w winnicy”) już trochę na to wskazują. Mówią nam, że w centrum zainteresowania znajduje się samo morderstwo, a nie wszystko to, co we współczesnych kryminałach stara się wybić na pierwszy plan – diagnoza społeczeństwa, współczesne bolączki świata, modne tematy (jak np. uchodźcy) czy postaci o wybitnie skomplikowanej psychice, koniecznie z dziwnymi, szalenie niebezpiecznymi odchyłami od normy. Tego tutaj nie ma. Morderstwo nie jest tutaj fetyszyzowane, krew nie leje się strumieniami. Książka nie szokuje brutalnością, zezwierzęceniem morderców czy okrucieństwem zbrodni. Poza tym „Morderstwo w winnicy” jest dla mnie bardziej powieścią detektywistyczną niż kryminałem, bo mamy tu nastawienie na przedstawienie pracy policjanta/detektywa krok po kroku. Przyglądamy się przesłuchaniom, mamy wyłożone jak na tacy wszystkie dowody i sami możemy odkryć kto stoi za całą intrygą. To taka cozy mystery, bo nie ma tutaj żadnej grozy, tylko dużo dobrego jedzenia, wina i cygar, a zbrodnia, cóż, zawsze może się wydarzyć.
Podczas czytania cały czas pałętała mi się po głowie formułka easy-reading, bo taka właśnie jest ta powieść - lekka i bardzo przyjemna. Na pierwszy plan wybija się leniwa atmosfera uroczego miasta na południu Francji. Śledzimy codzienne, zwykłe życie mieszkańców – zakupy w miejscowych sklepikach i na straganach, narzekanie na ceny i kolejki, modne restauracyjki z pysznym jedzeniem, wypady na kawę ze znajomymi, wino lejące się strumieniami, spotkania z przyjaciółmi, wreszcie zmagania ze wszędobylskimi turystami. Wszystko jest tutaj takie błogie i przyjemne, że aż wydarzenia przedstawione w utworze wydają się tutaj nienaturalne, nie na miejscu. Bo jakże w tak uroczym zakątku świata, jakim jest Aix-en-Provence, mogą dziać się takie rzeczy, jak kradzieże, gwałty i morderstwa? Podoba mi się to zderzenie idylliczności ze smutną prozą życia. Niebezpieczeństwo czyha za każdym rogiem i nikt nie może czuć się do końca bezpieczny, nawet w swoim własnym domu. Nie wiem, czy autorka zrobiła to celowo, czy zwyczajnie tak wyszło, ale dla mnie to wielki plus.
Fabuła jest nieśpieszna, rozkręca się powoli. Jest tu sporo wątków obyczajowych - poznajemy życie miejscowych policjantów, na czele z komisarzem Bruno Paulikiem i sędziego śledczego, Antoine'a Verlaque'a, ich trudne do połączenia w odpowiednim stopniu: pracę i życie domowe. Ich bardzo profesjonalne podejście i zaangażowanie w pracę odbija się często na życiu po godzinach pracy...choć czasem wydaje się, że ona wcale się nie kończy. Jako, że w tytule znajduje się winnica, to mamy też tu mnóstwo wina, przewija czy raczej przelewa się przez całą powieść. Zarówno jeśli chodzi o kradzież butelek z winem u Bonnardów czy samą wiedzę o różnych szczepach win, uprawie winorośli, jak i w końcu marzeniach o posiadaniu własnej winnicy. Wino wydaje się tutaj tak elementarnym krajobrazem kojarzącym się nam z Francją, że aż miło się o tym czyta. I tutaj wcale nie koloryzuję – ja, osoba, która wina nie pije i nie znosi jego smaku, dałem się porwać tym wszystkim ciekawostkom.
Jest tu też sporo zabawnych fragmentów, jak przybycie do portu w Tulonie statku Judy i jego bardzo zabawowej i niezwykłej załogi. Można ubawić się do łez. Lubię też krótkie rozdziały, które za każdym razem wprowadzają coś nowego do tej historii. Nie obawiajcie się też, jeśli tak jak ja, nie czytaliście poprzednich części serii z Verlaquem i Bonnet, bo spokojnie odnajdziecie się w fabule i nieznajomość dwóch pierwszych tomów nie utrudni Wam lektury. Jedyne, co mnie przytłacza w tej książce, to ilość bohaterów – czasem można się zagubić w natłoku imion i nazwisk, przez co trudno odgadnąć kto mówi, do kogo i o czym. Zakończenie też nie jest zbyt zaskakujące, ale na szczęście nie jest też przewidywalne.
Na horyzoncie widać już lato. Niedługo spłynie na nas fala gorąca i będziemy chować się w cieniu, szukając jakiejś łatwej i niezbyt wymagającej lektury na ten czas. Ale spokojnie, mam już dla Was rozwiązanie. Możecie wtedy ze spokojem otwierać butelkę wina, chłodzić kieliszki i rozkładać się na leżakach, bo „Morderstwo w winnicy” M. L. Longworth to idealna lektura na prażące, letnie popołudnia.
Dziękuję Wydawnictwu Smak Słowa za egzemplarz do recenzji.
Tytuł: Morderstwo w winnicy
Autor: M. L. Longworth
Wydawnictwo: Smak Słowa
Rok wydania: 2019
Tłumacz: Małgorzata Trzebiatowska
Ilość stron: 304
Gatunek: Powieść detektywistyczna
Dodatkowe informacje: Książka jest trzecią częścią serii „Verlaque i Bonnet na tropie”.

