Mała apokalipsa
Gdy tylko zauważyłem „Przyjaciela” Sigrid Nunez w zapowiedziach wydawniczych na lipiec wiedziałem, że muszą go przeczytać. Jak każdy psiarz uwielbiam książki, w których psy grają pierwszoplanowe role i tak jest również w tym utworze. Ale czy „Przyjaciel” to tylko książka o psie? Dowiedzmy się...
Narratorka, wykładowczyni kreatywnego pisania na nowojorskim uniwersytecie, której imienia nie znamy, musi zmierzyć się z utratą najbliższej osoby. Jej przyjaciel, pisarz, który od lat zmagał się z depresją, popełnia samobójstwo, a ona nagle zostaje sama. Mimo iż nigdy nie byli w związku, nie wyznali sobie wszystkiego tego, co czuli, to narratorka wie, że darzyła go wielką miłością, która więcej się już nie powtórzy. Teraz stara się zmierzyć z tą stratą, a pomóc jej w tym ma... przygarnięty przez nią dog arlekin o jakże wdzięcznym imieniu Apollo. Pies ten należał do zmarłego, którego ten odnalazł kiedyś wałęsającego się po parku. Od teraz kobieta musi zmagać się nie tylko ze swoją żałobą, ale też i ze smutkiem Apolla...
„Myślę, że on zrobił to, co zrobili również inni przed nim: przekonał samego siebie, że tym, których zostawi, nic się nie stanie. Przez jakiś czas będziemy w szoku, chwilę potrwa żałoba, a później się otrząśniemy, jak zawsze. Świat się nie kończy, życie toczy się dalej i my również żyjemy, robiąc to, co trzeba”
Wow, co to jest za książka! Na wstępie muszę zaznaczyć, że nie spodziewałem się, że będzie to aż taki emocjonalny rollercoaster. Lubię książki, które dostarczają czytelnikom pewien rodzaj melancholii, nostalgii za czymś utraconym, czymś, co już przeminęło i nigdy nie wróci. Taki właśnie jest „Przyjaciel” Sigrid Nunez, za którego autorka otrzymała National Book Award w 2018 roku. Wszelkie nagrody dla tej pozycji nie dziwią, gdyż jest to bardzo niezwykła książka. Nunez igra formą – nie jestem do końca pewien, czy to powieść (współczesna? psychologiczna? obyczajowa?), czy może pamiętnik (wskazywać może na to narratorka, którą chcemy [albo możemy?] utożsamiać z autorką), czy w końcu może rozbudowany esej, w którym pisarka filtruje swoje przeżycia i odczucia śmiało łącząc je z literacką fikcją. Zaciera wszelkie granice pomiędzy różnymi gatunkami i czerpie garściami z wszelkich tradycji literackich.
Szczególna jest też relacja (przyjaźń czy też miłość) pomiędzy narratorką a psem. Dog trafia do niej w trudnym momencie i wypełnia pustkę po utraconym przyjacielu, stawając się nowym przyjacielem, tak bardzo związanym z poprzednim. Podczas czytania nie wiemy, kto komu bardziej pomaga - pies „opiekun” narratorce, która jest zagubiona pomiędzy światem rzeczywistym związanym z uczelnią i literackim blichtrem a życiem w żałobie, czy może narratorka psu, który tęskni za poprzednim właścicielem, ale któremu nie wie jak pomóc, gdyż ten, jakże trywialnie to zabrzmi, nie może jej powiedzieć, czego potrzebuje i co czuje.
Przygotowując się do napisania tej recenzji przeczytałem wywiad z autorką, który ukazał się najnowszym numerze „Książek. Magazynu do czytania”. Szczególnie ujął mnie ten fragment - „Ale moja apokalipsa rozgrywa się teraz, dawny świat, ten, do którego kiedyś wprowadzała mnie Susan, praktycznie zniknął, choć wydawał się wieczny i bezkresny”. Czujemy to też w tym utworze. Śmierć bliskiej osoby jest małą apokalipsą dla narratorki, ale niczym szczególnym dla świata. Niby zmarły był znanym pisarzem, a na jego pogrzeb przyszło sporo osób, ale było to bardziej miejsce do pokazania się dla innych pisarzy, krytyków. Wydaje się też, że narratorkę bardziej przejęła ta śmierć, niż jego poprzednie żony. Wprowadza nas też ona w świat literacki pełen brudnych zagrywek, plotek, pomówień, złośliwej krytyki i życzenia innemu wszystkiego, co najgorsze (zwłaszcza, by jego nowa książka się nie sprzedała). Z „Przyjaciela” sączy się też rozczarowanie studentami kreatywnego pisania, czyli przyszłymi pisarzami, którzy przyzwyczajeni są do życia w formie instant, otrzymywania wszystkiego natychmiast. Tak szybko chcą też być pisarzami, oczekują od wykładowczyni złotej formułki, recepty czy instrukcji na zostanie autorem, bez żadnego większego poświęcenia czy przygotowania. Warsztat jest dla nich zbędny, gdyż oczekują tylko sławy i chwały.
Akcji nie ma tutaj za wiele. Nie oczekujcie wielowątkowej, skomplikowanej fabuły, wielkich przygód. „Przyjaciel” to lektura kameralna, intymna. Pomiędzy narratorką a czytelnikiem zawiązuje się pewna nić porozumienia. Zresztą autorka śmiało igra z odbiorcami – niektóre rozdziały kończą się swoistymi cliffhangerami, zwraca się bezpośrednio do czytelnika czy wprowadza pauzę w toczącej się akcji (o której informuje). Dzięki temu jeszcze lepiej możemy zagłębić się w lekturze, staje się ona bardziej „nasza”.
„Przyjaciel” nie jest tylko opowieścią o próbie (próbie, bo wydaje się, że nigdy nie można tego zrobić) pogodzenia się ze stratą ukochanej osoby, ale też o upadku pewnych wielkich narracji, zaniku moralności i etyki w świecie literackim. Wreszcie o poszukiwaniu stabilności w życiu w momencie wielkiej emocjonalnej zawieruchy.
Zazdroszczę Wam, że jeszcze nie czytaliście „Przyjaciela”, bo sam chciałbym móc przeczytać go ponownie po raz pierwszy. Sigrid Nunez dostarcza tego rodzaju emocji, jakie we współczesnej literaturze są na wymarciu. Na pewno się nie zawiedziecie.
Dziękuję Wydawnictwu Pauza za egzemplarz do recenzji.
Tytuł: Przyjaciel
Autor: Sigrid Nunez
Wydawnictwo: Pauza
Rok wydania: 2019
Tłumacz: Dobromiła Jankowska
Ilość stron: 208
Gatunek: powieść współczesna
Dodatkowe informacje: Pisarka otrzymała za tę książkę National Book Award w 2018 r.

