Krew, zwyrodnienie i...krew
Po jakąś książkę Chrisa Cartera chciałem sięgnąć już od jakiegoś czasu, ale nigdy nie było ku temu okazji. Ale podczas pobytu w Krakowie w zeszłym miesiącu zauważyłem tegoż pisarza na ulicy Floriańskiej i uznałem, iż to znak od losu, że czas w końcu zacząć przygodę z jego twórczością. Wybór padł oczywiście na pierwszy tom serii z Robertem Hunterem, czyli „Krucyfiks”. Jakie są moje wrażenia po lekturze? Dowiecie się czytając dalej...
W opuszczonych ruinach domu gdzieś daleko za ostatnimi posesjami na przedmieściach Los Angeles zostają odnalezione zwłoki młodej dziewczyny. Policja od razu wie, iż padła ona ofiarą morderstwa, gdyż została ona pozbawiona...twarzy. Dodatkowo na jej karku detektywi odnajdują pewien symbol – podwójny krzyż. Znak ten był podpisem seryjnego mordercy zwanego Krucyfiksem, który kilka lat temu zamordował kilka osób zadając im niewyobrażalne cierpienie przed śmiercią. Problem w tym, iż przed dwoma laty Krucyfiks został złapany, osądzony i stracony. Czy mamy do czynienia z naśladowcą? A może prawdziwy morderca nadal jest na wolności?
Już od dawna nie sięgałem po thrillery – zwykle sięgam po kryminały, one zdecydowanie należą do mojej strefy komfortu. Jednak „Krucyfiks” to było bardzo miłe i pozytywne zaskoczenie i cieszę się, iż nie rozczarowałem się, bo mam ostatnio do tego tendencję. Trudno mnie w ostatnim czasie literacko zadowolić, więc staram się robić intensywną selekcję, by więcej nie zabłądzić literacko. Na szczęście „Krucyfiks” był strzałem w dziesiątkę i spokojnie mogę ją polecić wszystkim tym, którzy szukają mocnej i – w sumie – lekkiej pozycji.
Warto zwrócić uwagę na dwa zagadnienia związane z tą książką. Pierwsza to rzecz jasna główny bohater – detektyw Robert Hunter. Hunter to prawdziwa mieszanka klasycznego detektywa z nutką pewnej egzotycznej (jak na thrillery) nowości. Raczej w literaturze współczesnej trudno spotkać tego typu postać. Najbliższy mu wydaje się być Sherlock Holmes, bo łączy ich kilka cech wspólnych. Przede wszystkim jest to wysoka inteligencja, lotność umysłu, wybitna dedukcja i pewna ciągota do używek. Ale też nie można traktować ich jeden do jednego, bo wiele też ich różni – Hunter nie jest tak ekscentryczny i wydaje się być bardziej „normalny”.
Co z klasycznego (czyli schematycznego) detektywa ma Hunter? Oczywiście jest to nadużywanie alkoholu, trudny charakter i łatwość w nawiązywaniu kontaktów seksualnych z płcią przeciwną. Co w nim nietuzinkowego? To głównie dwie kwestie – inteligencja i jasna przeszłość. Zwykle w kryminałach/thrillerach spotykamy śledczych, których przeszłość jest ciemna, niejednoznaczna i czasem niezbyt zgodna z prawem, a u Huntera tego nie ma (przynajmniej nie jest to wyłuszczone w pierwszym tomie jego przygód). Hunter jest też osobą bardzo inteligentną – w utworze mamy dokładnie zarysowaną jego intelektualną przeszłość. Wyróżnia się on też szybką karierą i błyskotliwością.
Kolejną miłą niespodzianką jest to, iż detektyw ten jest jednoznacznie pozytywną postacią. Już tłumaczę o co mi chodzi. Detektywi, śledczy, policjanci w utworach kryminalnych – co niesamowicie mnie mierzi - są zwykle bardzo nieprzyjemni, złośliwi, sarkastyczni, a przy tym nudni. Hunter to ich zdecydowane przeciwieństwo – jest postacią zrównoważoną, sympatyczny (jakkolwiek to brzmi w kontekście thrillera) i zdecydowanie nie łatwą do rozszyfrowania.
Kolejną kwestią, którą należy poruszyć, to zagadka seryjnego mordercy. W thrillerach bardzo ważna jest fabuła/akcja. Musi ona być wciągająca, pozbawiona zbędnych wątków pobocznych i wiarygodna, to jest z A musi wynikać B, a nie C. To wszystko ma zdecydowanie „Krucyfiks”. Jest to prawdziwy thriller z krwi i kości (głównie z krwi). Morderca jest prawdziwym zwyrodnialcem – w książce nie zabraknie drastycznych opisów, krew płynie tu litrami, a poziom zepsucia i zwyrodnienia osiąga maksimum. Duszna atmosfera Los Angeles w tej powieści różni się od zwykłego przedstawiania tego miasta w literaturze – pod płaszczykiem sławy, blichtru i błysku fleszy znajduje się to prawdziwe Miasto Aniołów – miejscem tym rządzą narkotyki, alkohol i gangi. Na każdym rogu czeka na ciebie seks za pieniądze lub śmierć. Miasto to wciąga i przytłacza. Możesz wejść na sam szczyt lub wylądować na dnie, w rynsztoku. Podoba mi się to ciemno oblicze Los Angeles.
Postać seryjnego mordercy wydaje się być bardzo przemyślana i nietuzinkowa. Bardzo szybko dajemy się wciągnąć tej powieści, przez co czyta się ją bardzo szybko, bo chcemy jak najszybciej dowiedzieć się, co będzie dalej, kogo tym razem dopadnie morderca. Jednakże samo rozwiązanie tego, kim jest Krucyfiks domyśliłem się mniej więcej w połowie utworu – było to dość jasne, gdyż w „Krucyfiksie” nie występuje zbyt wiele bohaterów i jest to dość hermetyczne środowisko. Ale zdecydowane nie odbiera to przyjemności na dalsze obcowanie z utworem.
Debiut Chrisa Cartera utrzymuje wysoki poziom przez całą swoją długość. Dla fanów gatunku będzie to prawdziwa uczta, a dla nowych, którzy dopiero wchodzą w tego rodzaju pozycje, będzie to świetny punkt wyjścia. Ja z chęcią sięgnę po kolejne części serii z detektywem Robertem Hunterem. Już nie mogę się doczekać!
Tytuł: Krucyfiks
Autor: Chris Carter
Wydawnictwo: Sonia Draga
Rok wydania: 2019 (V wydanie)
Tłumacz: Katarzyna Procner-Chlebowska
Ilość stron: 368
Gatunek: thriller
Dodatkowe informacje: Pierwszy tom serii z detektywem Robertem Hunterem.
Autor: Chris Carter
Wydawnictwo: Sonia Draga
Rok wydania: 2019 (V wydanie)
Tłumacz: Katarzyna Procner-Chlebowska
Ilość stron: 368
Gatunek: thriller
Dodatkowe informacje: Pierwszy tom serii z detektywem Robertem Hunterem.

