Lato inne od pozostałych
Już od dawna chciałem przeczytać coś od Tove Jansson. Rzecz jasna, każdy z nas kojarzy ją jako autorkę kultowych Muminków, dzięki którym można cofnąć się wspomnieniami do czasów dzieciństwa. Sam bardzo je lubiłem, ale nie otaczam ich aż tak gorącym uczuciem jak większość ludzi. Po przeczytaniu kilku pochlebnych opinii postanowiłem sięgnąć po coś innego niż Muminki – zbiór krótkich opowiadań pt. „Lato”. Lektura była bardzo płynna, ale niestety nie do końca spełniły moje (chyba zawyżone) oczekiwania. Dlaczego? Czytajcie dalej...
Trudno jest zrelacjonować nawet pokrótce fabułę „Lata”, gdyż, jak wspomniałem powyżej, jest to zbiór opowiadań, choć może bardziej opowieści (opowiastek), przez co nie mamy jednolitej fabuły, więc każde z tych tekstów dotyczy innego tematu. Jednak nadrzędne jest kilka kwestii – na maleńkiej wysepce gdzieś na archipelagu szkierowym na Zatoce Fińskiej lato spędzają razem sześcioletnia Sophia oraz jej babcia. W tle opowiastek jest również obecny ojciec Sophii, jednakże on nie odgrywa w „Lecie” większej roli, jest zdecydowanie postacią epizodyczną. Te wakacje są pretekstem do wspólnego spędzania czasu, które mija na różnych aktywnościach oraz dyskusjach na przeróżne tematy – te błahe, jak i ważkie.
„Szukać czegoś i zbierać to rzecz całkiem szczególna, bo nie można wtedy widzieć nic prócz tego, czego się szuka”
„Lato” Tove Jansson nie jest zdecydowanie zbiorem opowiadań, które dotyczą słodkich, lekkich i niewinnych tematów, z którymi zwykle kojarzymy czas wakacji czy w ogóle lato. Jest to zapis bardzo niestandardowej relacji pomiędzy wnuczką a babcią. Dlaczego niestandardowa? Podczas lektury nie odczuwa się, by uczucie łączące obie bohaterki było tylko pełne „lukrowej” banalności, płytkie i jednowymiarowe. Czasem pomiędzy dziewczynką a kobietą odczuwa się pewien lekki dystans, jednakże jest to relacja pełna miłości i oddania. Historie przedstawione w książce dotyczą przeróżnych sytuacji, które zarysowują się podczas przebywania na wyspie – m.in. problemy z kotką, która zachowuje się tak, jak na swój gatunek przystało, zabawne przypadkowe spotkanie z sąsiadem, tajemnicze życie dżdżownic, wreszcie odkrywanie przyrody wyspy. Natura odgrywa w tych historiach ważną rolę – jest integralną częścią życia bohaterów „Lata”, to z nią wiążą się ich przygody, to ona wyznacza cykl ich życia (przypływają na wyspę gdy robi się ciepło, a wraz z nadejściem jesieni opuszczają ją), jest przestrzenią w której czują się bezpiecznie, jest miejscem, gdzie można odnaleźć spokój, jest też przyczynkiem do eksploracji i szerszego poznawania świata. Wreszcie również pretekstem do stawiania pytań. W naturze więc łączą się wszelkie idylliczne wyobrażenia dotyczące złotych czasów dzieciństwa. Ta idylla jest tu zderzana z trudnością pogodzenia się z tym, że starość odbiera nam pewne rzeczy (jak np. sprawność fizyczną). Mamy tu pod tym względem ciekawy kontrast z żywiołową wnuczką.
„Lato” jest również opowieścią o spotkaniu międzypokoleniowym, które teraz już zanika. We współczesnych czasach coraz trudniej spotkać takie pary (wnuczka-babcia), które razem spędzają czas, poznawają świat, dyskutują o sprawach mniej i bardziej ważnych. Technologiczny rozwój, jak i brak czasu niszczą te podstawowe kiedyś relacje, sprawiając, że uczucia kostnieją, a takie opowieści, jak te przedstawione w utworze fińskiej pisarki i ilustratorki, są w pewnym stopniu już historią. Wnuczka z babcią rozmawiają o takich rzeczach, o których zwykle tak dwie odległe wiekowo od siebie osoby nie rozmawiają – o Bogu, o miłości, śmierci, życiu. Rozmowy te wydają się być bardzo szczere – bez żadnych upiększeń, przekłamań, sztuczności. Dzięki temu opowiastki wyglądają na prawdziwe, że coś takiego mogło się kiedyś wydarzyć.
Dlaczego te historie nie do końca trafiły w moje gusta? Trudno mi na to jednoznacznie odpowiedzieć. Niektóre z nich wydawały mi się bardzo nudne, nie potrafiłem się w nich zagłębić całkowicie. Nie było mi łatwo się w nich odnaleźć, mimo iż kilka z nich naprawdę mi się podobało („Sąsiad”, „Dżdżownice i inne”, „Sztorm Sophii”). Może to wina moich zbyt wielkich oczekiwań, gdyż chyba spodziewałem się nieco innego, może nieco mniej poetyckiego, filozoficznego.
Wydaje mi się też, że bardziej docenią te opowiastki ludzie nieco starsi, bardziej dojrzali.
Nie jest to łatwa książka – bardziej refleksyjna niż wesoła czy radosna. Trzeba się zatrzymać nad nią – nie polecam czytać w biegu, w autobusie czy tramwaju, bo możemy nie odczuć tej melancholii, którą podszyte są te pełne niedopowiedzeń opowiastki. Niespodziewajcie się tutaj akcji pędzącej na łeb na szyję – „Lato” to czas na zadumę nad życiem. Mimo iż ten zbiór nie do końca trafił do mojego serca i wydaje mi się, że przeczytałem je w nieodpowiednim momencie, to polecam je każdemu czytelnikowi, który poszukuje niebanalnych opowiadań o życiu pełnym radości i smutków.
Tytuł: Lato
Autor: Tove Jansson
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2018
Tłumacz: Zygmunt Łanowski
Ilość stron: 240
Gatunek: opowiadania
Dodatkowe informacje: -

