Nasze życie jest bardzo kruche..


Rok 2020 rozpoczynam od przeczytania książki Henry'ego Frasera „Małe wielkie rzeczy”. Książki, która porusza czytelnika, ale i również daje sporo do myślenia. Jest to historia, która wydarzyła się naprawdę.
Każdy z nas ma jakieś plany, marzenia, jednak ułamek sekundy może zniszczyć to wszystko. Tracimy wiarę wtedy, że to o czym najbardziej marzyliśmy nigdy się nie stanie albo obieramy nowe cele w swoim życiu. Często też załamujemy się, tracimy wiarę we własne możliwości, jednym słowem poddajemy się.



Henry Fraser jest przykładem idealnym tego, że wywrócone życie o 180 stopni można przewartościować, ale trzeba mieć jedno… wspaniałą rodzinę, przyjaciół, bliskich. Młody siedemnastoletni chłopak, który interesuje się sportem, ma plany na przyszłość, ulega tragicznemu wypadkowi. Henry wybrał się z przyjaciółmi na kilka dnia nad morze, jak zawsze trening, wygłupy na plaży oraz kąpiel w morzu. Dzień dniu podobny. W przedostatnim dniu jednak wszystko się zmieniło. Oczywiście trening, wygłupy z kumplami jednak kąpiel w morzu okazała się inna niż wszystkie. Siedemnastolatek zanurkował, jednak miał problem z wypłynięciem. Trafił do szpitala, gdzie dowiedział się, że jest sparaliżowany od szyi w dół. Aby rozpocząć nowe życie musiał pokonać niewyobrażalne trudności, żeby znów zacząć funkcjonować w „normalny” sposób i znów korzystać z życia. Przeszedł nie wyobrażalne zmiany. Nie tylko fizyczne, ponieważ spędzi resztę życia na wózku, ale przede wszystkim psychiczne. Poukładanie wszystkiego sobie w głowie nie jest przecież łatwe.
Po wypadku, kiedy już wrócił do domu, a zajęło to kilka miesięcy, jego wola walki z każdym dniem rosła. Ukończył studia, zaczął pisać do kilku magazynów przede wszystkim sportowych, ale również zaczął malować ustami. Miał nawet kilka swoich wystaw. Obecnie uznawany za brytyjskiego artystę i mówcę motywacji. Jest jedną z najbardziej wpływowych osób niepełnosprawnych mieszkających w Wielkiej Brytanii, Power 100 z 2017 r.
Muszę przyznać, że kupując tą książkę nie myślałam, że będzie ona tak inspirująca. Nie ma też co ukrywać - kupiłam ją przez czysty przypadek. Jednak teraz już wiem, że nie można nic nazwać przypadkiem. Wszystko chyba dzieje się w naszym życiu po coś. Henry pomimo, że jego ciało w 90 % objęte jest paraliżem jest nadal pozytywną osobą. Z samej lektury płynie wdzięczność oraz niegasnąca nadzieja na lepsze jutro. Jest to z pewnością lektura, przy której naczelnik przejdzie obojętnie. Swoją treścią przypomina mi trochę książkę Nicka Vujicica „Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń”.
Pamiętajmy, że „każdy dzień to dobry dzień”. Niech te słowa Henry'ego będą przesłaniem dla nas wszystkich i motywacją, aby nie poddawać się.



Autor: Henry Fraser
Tytuł: Małe wielkie rzeczy
Tytuł oryginalny: The Little Big Things
Tłumaczenie: Joanna Hardukiewicz-Chojnowska
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 178

Popularne posty z tego bloga

Recenzja książki Andrzeja Maleszki „Magiczne drzewo. Czerwone krzesło”

Recenzja książki M. Witkiewicz „Banda z Burej. Tajemnica piwnicy w bibliotece”

Recenzja książki „Sztormowe ptaki” Einara Karasona