Co jest fantastycznego w tej „Grze”?
Tworząc listę na swoje wyzwanie czytelnicze na 25. urodziny wpisałam lekturę „Grę o tron”. Nie ukrywam od dawna chciałam przeczytać tą książkę, może też dlatego, że moi znajomi zachwycali się tak tą lekturą. Jak dla mnie, nie było to fantastyczne przeżycie. Kolejna przeczytana przeze mnie książka i kolejne rozczarowanie. A może to ja jestem taka wybredna? Cóż, nie wiem. Przejdę jednak od początku. Książka Georga R. R. Martina, pt. „Gra o Tron” jest to pierwsza część sagi „Pieśni Lodu i Ognia”. Powieść wielowątkowa, która rozgrywa się na kilku płaszczyznach. Dotyczy głównie rodu Starków, zwłaszcza Eddarda (staje się on Namiestnikiem). Poznajemy również jego syna, notabene nieślubnego, który ma przywdziać czarne szaty i służyć w Nocnej Straży. Ukazane są również losy lady Catelyn Stark i jej dzieci -synów: Robba, Brana, Rickona i córek: Sansy oraz Aryi. Robb został powołany na stanowisko Namiestnika i pełni rządy w Winterfell jako młody lord. Sansy jest delikatna, łaknie królewski ...